są marzenia na spełnienie których czasami nie jesteśmy gotowi
są miejsca do których dążymy i z których być może już nie będzie biletu powrotnego
jest wiele rzeczy i emocji których musimy doświadczyć żeby móc docenić najmniejsze radości
zapraszam na spotkanie ze wspomnieniami, fotografią i przygodą

pamiątka z podróży


Delikatne światło rzucało poświatę na błyszcząca wykładzinę. Z oświetlonej dyżurki dochodził stłumiony dźwięk radia. Poza brzękiem łyżeczki którą ktoś nieopatrznie zrzucił na ziemię panowała cisza i spokój. Wskazówki zegara wskazywały 22:48.

* * *
2 dni wcześniej
Znowu było coś nie tak. Pomimo uchylonego okna było mi znowu gorąco i duszno. Czułam się jakby ktoś rozgrzewał mnie od wewnątrz termoforem. Miałam rozgrzane czoło, gorące policzki a w głowie wrażenie galopujących koni.
Rozpięłam żakiet i opadłam na oparcie fotela. Chyba na dzisiaj dam sobie spokój z pracą. Odczekałam chwilę. Wrażenie duszności minęło. Założyłam płaszcz i rękawiczki i wyszłam z biura. W samochodzie w momencie zrobiło mi się zimno. Włączyłam ogrzewanie na maksymalna temperaturę i zaczęłam mozolne przebijanie się przez korki do domu.
Nie zrobiłam zakupów, bo na samą myśl o staniu w kolejce do kasy miałam dreszcze. Zaparkowałam pod bramą i jak na skazanie wspięłam się na 2 piętro. To nie był mój najlepszy dzień. Napuściłam wody do wanny, wsypałam sól do kąpieli i wyłożyłam się z zamiarem wygnania początków grypy na cztery wiatry.
Wsłuchiwałam się we własne ciało i z przerażeniem stwierdziłam że zamiast wygnania przypałętało się jeszcze coś. Delikatny promieniujący ból z okolic nerek i stawów. Czy tak wygląda starość?

* * *

Pielęgniarka podniosła głowę znad gazety. Na parking podjechała karetka i delikatna niebieska poświata co rusz przesuwała się po szybach. Kobieta wstała i przykleiła czoło do szyby. Z karetki wysiadł kierowca i chowając zapalniczkę w ręce odpalił papierosa. Sanitariusz rozmawiał przez telefon. To był fałszywy alarm. Karetki często jeździły na zapalonych światłach przez miasto żeby omijać korki i czasami kierowcy z przyzwyczajenia włączali koguty nawet w nocy. Kobieta z wysiłkiem opadła na fotel. Bolały ją łydki. Zsunęła drewniaki i wyciągnęła stopy pod biurko.

* * *

2 dni wcześniej - wieczór
Obudziłam się zlana zimnym potem. Biodra bolały mnie jak po wspinaczce na Rysy. Koszulka w której spałam była całkowicie mokra. Byłam wykończona. Delikatnie drżały mi ręce. Wstawanie zajęło mi 10 minut. Wzięłam prysznic który poprawił mi samopoczucie ale biodra bolały jak diabli. Postanowiłam podjechać na pogotowie i do apteki. Aspiryna i wapno przestały wystarczać. Na pogotowiu czekałam zaledwie kilka minut. Co prawda dotarcie tu trwało wieczność, ale już sam fakt że jestem bliżej ludzi napawał optymizmem. Lekarza który podobno zszywał właśnie jakiegoś oszołoma pojawił się po w zielonym kitelku i ze zmęczona twarzą. Poprosił mnie do gabinetu. Dotknął mojego czoła zimnymi dłońmi rozsiewając zapach mydła antybakteryjnego. Obmacał moje migdałki, zaglądnął do gardła, postukał po nerkach, wysłuchał mojego monologu. Jako córka pielęgniarki i goprowca miałam doświadczenie w sprawnym i konkretnym  podawaniu objawów bez zbędnego wdawania się w koloryzowanie i prywatne emocje. Na koniec podałam datę ostatniego powrotu z zagranicy miejsce przebywania i czas. Klasyka. Zasłużyłam na owacje. Zamiast oklasków dostałam kilka recept okraszonych stwierdzeniem: w razie braku wyraźnej poprawy po upływie 24 godzin proszę o zgłoszenie się ponowne do lekarza.
Cały entuzjazm opadł ze mnie przy płaceniu rachunku w aptece. Od samej kwoty można było się pochorować.
Nad ranem po kolejnej dawce antybiotyku poczułam się na tyle dobrze że wyszłam po zakupy. Po powrocie zaparzyłam termos herbaty opatuliłam się w ciepły koc i usadowiłam przez telewizorem. Pod ręką miałam kilka DVD. Dzisiaj zdecydowanie stawiałam na dzień filmowy. Byłam pełna optymizmu.
Do popołudnia oglądnęłam 3 filmy, zmieniłam 2 razy przepoconą koszulkę i wypiłam 2 litry herbaty z cytryną. Zasnęłam około 18:00 gdy na ekranie telewizora kamera przesuwała się po błyszczących wodach Jeziora Turkana* 

* * *

Pielęgniarka zaczęła przygotowywać leki na nocny obchód. Lekarz pojawi się o północy i zmonitoruje kilku pacjentów których stan wymagał stałego nadzoru.  Rozdzielała tabletki według listy do opisanych nazwiskiem plastikowych kubeczków. Sprawdziła wszystko ponownie, ustawiła na tacce i poszła na piętro na oddział chorób zakaźnych. Mijając łazienkę poczuła znowu zapach tytoniu. Pacjenci nie mogli opuszczać oddziału i palili pomimo zakazu w toalecie.

* * *
Równolegle 23:10
Przebudziłam się z dreszczami i szczękającymi zębami. Znowu miałam mokre od potu ubranie. Wyschnięty język przykleił mi się prawie do podniebienia. Miałam popękane usta od gorączki i suchą skórę. Było mi strasznie zimno. Chyba zapomniałam włączyć ogrzewania bo temperatura wokół sprawiała wrażenie syberyjskiej. Wypiłam resztki zimnej herbaty. Język powoli odzyskiwał swoje właściwości. Spałam kilka godzin. Ból w biodrach był rozdzierający. To już nie były oznaki starości a raczej oznaki rozdzierania żywcem i totalnego rozkładu. Antybiotyk na pewno nie pomagał. Zupełnie nie wiedziałam co mam robić. Wzięłam telefon i wykręciłam numer telefonu mojej przyjaciółki. Po kilku sygnałach odezwała się zachrypniętym głosem pociągając równocześnie nosem. Ona też miała grypę, ale moja grypa była jakaś monstrualna. Powiedziałam jej że boję się jechać do szpitala sama taksówką, więc wysłała mi wsparcie pod postacią swego chłopa. Wsparcie przybyło po jakiś 20 minutach i zastało mnie spoconą jak mysz, dzwoniącą zębami, opatuloną szalikiem i kurtką puchową. Chłop popatrzył na mnie jakoś dziwnie i powiedział że on zadzwoni do swojego kumpla lekarza i się poradzi. Było mi obojętne co on zrobi do kogo zadzwoni i z kim będzie gadał oby mnie gdzieś tylko zabrał i w razie draki nie zostawił pod płotem.
Nie słuchałam co tam bełkocze do telefonu bo z całej siły skupiałam się na moich zębach żeby nie powybijać sobie ich z zimna. Jak przez mgłę dotarło do mnie ponaglające – no chodź jedziemy.
Dowlekłam się do drzwi – chłop był już na pierwszym piętrze, pozamykałam za sobą i zwlekłam się do samochodu. Chłop był już za kierownicą a na mnie czekały otwarte tylne drzwi samochodu.

* * *
23:58
Dokładnie za 2 minuty zaczynał się nocny obchód. Pielęgniarka zaświeciła światło na korytarzu i wyciągnęła karty pacjentów. Lekarz pojawił się zaspany ze zmierzwionymi włosami. Rzucił szybko okiem na karty i zapytał o zmiany na oddziale:
- Bez zmian Panie Doktorze, wszyscy po lekarstwach, cisza. Na trójce Pani z zakażeniem krwi ma lekko podniesione ciśnienie. Poza tym spokój.
Na dole trzasnęły drzwi.
- Pani Doroto stróż na dole czy w drugim budynku?
- W drugim budynku.
- To Pani zejdzie zamknąć drzwi bo trzaskają.
Pielęgniarka odłożyła karty i zbiegła po schodach. Przed dyżurką siedziała na krześle jakaś opatulona postać. Przed tablicą ogłoszeń stał chłop i wczytywał się w pożółkłe wydruki.
- Co Państwo tu robicie w środku nocy? To nie pogotowie. Co to ma znaczyć.
Chłop obrócił się i wskazując palcem na skuloną postać wyjaśnił:
- Ta Pani źle się czuje, ma gorączkę i dreszcze i kazali mi ją tu przywieźć. Była w Afryce.
- No i co z tego że była w Afryce. My tu nie przyjmujemy z ulicy. Teraz panuje grypa proszę jechać na pogotowie. To sezon grypowy. My jesteśmy kliniką zakaźną a nie przeziębieniową. Proszę jechać na pogotowie.
- Ta Pani była już na pogotowiu i była w Afryce i nigdzie się stąd nie ruszy.
- Proszę Pana ja nie mogę tej Pani przyjąć bez lekarza a lekarz ma obchód.
- To ja Panią proszę żeby Pani lekarza zapytała a my tu zaczekamy.

* * *
24:00
Dałabym sobie rękę obciąć że przed chwilą była pielęgniarka i coś do mnie mówiła. Za bardzo nie kontaktowałam bo zaczynało mi być znowu zimno i zaczynały mną trząść dreszcze. Wiedziałam że byłam w szpitalu więc odpuściłam sobie nerwy i pozwoliłam się wytrząść przez dreszcze na całego. Gdy odpuściłam odruch samokontroli miałam wrażenie że trzęsie się każda komórka w moim ciele. Miałam świadomość każdej najmniejszej cząstki i dziwne odczucie rozsypania wszystkich nawet najmniejszych włókien w moim wnętrzu. To tak jak sklejone czekoladowe groszki zaczynają w torebce na skutek potrząsania odklejać się od siebie i radośnie grzechotać tak wszystkie moje kawałeczki odklejały się od siebie i podskakiwały utrzymywane na miejscu tylko skórą. Tak zimno nie było mi nigdy w życiu. Moje ręce podskakiwały na wszystkie strony, kostki obijały się od siebie, nawet powieki zamykały się i otwierały we własnym rytmie. Jak przez mgłę usłyszałam głos pielęgniarki
- Tak się rzuca że nie mogę jej pobrać krwi z palca
Z męskiego głosu usłyszałam tylko słowo oddział i odleciałam daleko, daleko, daleko….

* * *
10 dni później
Stałam pod drzwiami kliniki i czekałam na samochód.
W ręce miałam pęk rozkwitniętych tulipanów, szarą kopertę z wypisem z oddziału i reklamówkę z zapasowymi ciuchami.
Przez 10 dni schudłam 12 kilogramów. Przeszłam rezonans magnetyczny głowy, punkcję kręgosłupa, jakieś 30 razy pobierano mi krew do badania. Przestałam palić, miałam opuchnięte przedramiona od wenflonów. Przez 10 dni jadłam tylko zupki i szpitalniane papki. Byłam podłączona 24 godziny do kroplówki, przez pierwsze 3 dni przejście 10 metrów do kibla zabierało mi piętnaście minut.
Byłam przytruta lekarstwami które podawano mi żeby zbić temperaturę, rozrzedzić krew, wzmocnić organizm, powstrzymać zapalenie stawów, rozluźnić mięśnie itd. Itd. Itd.
A na koniec zabić malarię
Po pół roku chłop od wsparcia przyznał się że jak zadzwonił do swojego przyjaciele lekarza i opisał moje objawy to usłyszał w telefonie NIE DOTYKAJ JEJ – zawieź do kliniki i zostaw w poczekalni. I dokładnie tak zrobił – nie dotykał – dlatego siedziałam z tyłu samochodu i zostawił w poczekalni gdy pielęgniarka pobiegła po lekarza. Malaria pomimo profilaktyki i łykanych stale tabletek podczas wizyty na czarnym lądzie była moją najbardziej oryginalna pamiątką z podróży.

*The Constans Garden 2005 w reżyserii Fernardo Meirelles

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz